listopada 06, 2017

Wierzę w życie poza....macierzyńskie. List do mam.




Kiedy wyobrażałam sobie macierzyństwo widziałam oczyma wyobraźni same piękne obrazki. Uśmiechnięte, najedzone bobo ciągle chcące się bawić ( w sumie takie jest moje ,,bobo"  👶👶👶 💜).  Myślałam sobie, że moje  życie towarzyskie będzie kwitnąć w kawiarniach dla mam , a ja będę niczym Maryla Rodowicz wiodła cygańsko-artystyczny żywot jeżdżąc w karawanie (to znaczy w citroenie), zapindalała w pięknym płaszczyku  i włosach uczesanych na Brigitte Bardot po parku z wózeczkiem i spełnię wszystkie swoje niezrealizowanie marzenia.



Uwielbiam te filmiki na YouTubie gdzie porównuje się oczekiwania vs. rzeczywistość- czy jest może odcinek o macierzyństwie? 😜



Uwaga: teraz wszystkie trolle mogą się karmić - zapraszam.

Wszystkie kobiety, które brzydzą się słowem macierzyństwo, wszystkie idealne matki, mające na wszystko czas(i pieniądze), wszyscy znajomi, którzy ,,wyparowali" nagle z życia po urodzeniu dziecka przez koleżankę - smacznego.


Mija pierwszy miesiąc, jesteś dla niego wszystkim. 24 h na dobę potrzebuje Twojej obecności, przytulenia, piersi. Je cały czas i to jest normalne. Chociaż jest męcząco, jest także miło...Dzwonią zapytać, jak mały, przyniosą jakiś drobiazg.  Myślisz sobie : to minie. Za pół roku będziemy jeździć tu i tam, będzie można młodego zostawić u babci, może studiować, pracować? Będzie pięknie.


Jednak mija miesiąc, drugi, trzeci, szósty....


I tak jakby się nic nie zmienia. Męża coraz częściej nie ma w domu, bo ,,obowiązki zawodowe". Więc Ty zostajesz bohaterką czterech ścian i boginią ogniska domowego. Przecież tego chciałaś. Palisz więc świece z Ikei w nadziei, że to ociepli Twoją zachmurzoną twarz, ale jednak rozchmurza go tylko ten uroczy bobas, który śmieje się  przez cały czas ( z przerwami na sen :) ). Zostajesz miss mopa, królową osiedla i super bohaterem w ciele matki. Przypominasz sobie, jak było wcześniej... ale dni są coraz bardziej do siebie podobne.

Spacer? Może jutro, bo niedawno skończył antybiotyk, a tak się składa, że za oknem deszcz, spacerowicz na 3. piętrze, a wózek w piwnicy. Więc zostajesz w tym domu w swojej niezwykle seksownej stylizacji (leginsy, t-shirt i włosy w koczka), bo i tak Cię dzisiaj nikt nie zobaczy.  Są też plusy tej sytuacji-po włączeniu telewizora, czy radia dowiesz się jaka jest sytuacja polityczna, gdzie była wichura i kto ma dzisiaj imieniny. Wcześniej nie miałaś na takie sprawy czasu (i ochoty).

Z intelektualnie i zawodo aktywnej osoby przepoczwarzasz się w ,,robota o czułym sercu do oporządzenia dzieckiem" (model bez instrukcji obsługi). Coraz mniej interesuje Cię życie poza domowe, a coraz bardziej elementy rozszerzania diety.

Rozrywka? Wyjście do sklepu spożywczego, ewentualnie wyjście do lumpeksu.... no i  uwieńczenie zakupów - Rossman. Raz w miesiącu kino - obowiązkowo - dla higieny umysłu. Zastanawiasz się nad pracą... no ale najpierw musisz sobie znaleźć dobrą opiekę nad dzieckiem, więc... pozostajesz w domu, bo i tak by się to nie opłacało.  Zastanawiasz się, jaka byłaś przedtem, dlaczego on zapragnął akurat Ciebie, dlaczego Ty zakochałaś się na zabój w nim.


Na początku stawiasz czoła wszystkim nowym zadaniom - umyte, posprzątane, pościelone, przewinięte, ugotowane, pomyte, pościągane, rozwieszone, włączone. Potem coraz mniej przejmujesz się domem, swoją figurą i życiem (poza macierzyńskim).

-,,O... koncert? Może się wybierzemy? Akurat teraz nie możesz? No to innym razem."

Aż w końcu przestaje Ci się w ogóle chcieć. Nie wierzysz w siebie, w was. Zostajesz osiedlową Grażyną, która surwiwalowe wcześniejsze życie zamieniła na słodko-pierdzącą kanapę. I telewizor.
Coraz mniej śledzisz losy bohaterów Twojej ukochanej sagi książkowej, za to zawsze wiesz, gdzie w danym miesiącu jest promocja na pieluchy.

I tak mija dzień, miesiąc, rok. A Ty zastanawiasz się, co można zrobić z własnym życiem...



Czy wierzysz w życie poza macierzyńskie?


Ja tak. 

 I w poza grobowe też. 💒


Chciałabym Ci życzyć pięknego życia, pełnego wsparcia i zrozumienia. Kochającego męża, który bez powodu kupuje Ci kwiaty, zabiera do spa i przejmuje stery w domu, kiedy Ty wyjeżdżasz na weekend z koleżankami. Życzę Ci pięknej i mocnej, kobiecej grupy wsparcia, która poklepie Cię po plecach i powie : ,,Wiem, co czujesz. Też to przerabiałam"
Życia pełnego spełnionych i spełnianych marzeń, twórczego, pełnego kreatywności. Życzę Ci, żeby Twoje dzieci miały najszczęśliwszą mamę pod słońcem. 



Bo szczęśliwa mama , to szczęśliwe dziecko! 


I nie dajmy sobie wmówić, że nie ma życia poza macierzyńskiego 💜💜💜



12 komentarzy:

  1. Moja siostra nie dawno urodziła synka i wiem jak wygląda u niej macierzyństwo. Nie kiedy nie przespane noce, płacz i kolki Kubusia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj macierzyństwo to zupełnie coś innego niż wyidealizowany obraz w naszej głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehh. Aż mi się łza w oku zakręciła... mój Syn ma prawie 7 miesięcy, dobrze wiem jak to jest przeradzać się w „osiedlową Grażynę” 😓

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie mogę wczuć się w tekst, bo nie mam dziecka, może natrafię na niego za te parę lat i wtedy przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ja podobnie jak przedmówczyni się nie wypowiem, bo nie mam dzieci :)
    ps. szata graficzna bloga przepiękna <

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny tekst :) Wreszcie ktoś napisał prawdę

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamą nie jestem i w najbliższym czasie się na to nie zapowiada :) Ale myślę, że życie nie musi się kręcić tylko w domu i przy dziecku. U mnie w rodzinie jakoś nikt nie narzeka na to, że nie ma na siebie czasu, tylko same dzieci ;) wiadomo, zajmują dużo czasu, ale dużo != cały

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam dzieci, ale macierzyństwo to z pewnością trudna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W życiu róznie bywa , a i okres macierzyństwa można rożnie pzreżyć, ja przeżyłam jak Ty , a moja synowa jak z książki sobie radziła...rożnie to bywa oj różnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że wszystko zależy od nas samych. Gdy same pozwolimy się zamknąć w czterech ścianach to tak to będzie wyglądało. Ale każda kobieta powinna pamiętać o tym że oprócz matką jest również kobietą! Potrzebuje czasu tylko dla siebie. Świat nie kończy się na dziecku. Jeżeli pozwolimy tylko ojcu zająć się dzieckiem od pierwszych dni to będzie potrafił się nim opiekować tak samo jak my a nawet lepiej.
    Jestem szczęśliwa, mam córkę która będzie miała 10 miesięcy, wychodzę do kina, na kawę wino z koleżankami. Razem zwiedzamy pobliskie atrakcje, jest cudownie. Choć gorsze dni też są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde życie jest inne... Ja mam szczerą ochotę na codzienne wyjście,ale niestety zdrowie dziecka czy ciągłe wyjazdy męża nie pozwalają... Kiedy młody był zdrów również podróżowaliśmy i cieszyliśmy się bardziej życiem. Bez grupy wsparcia pod postacią babci czy cioci jest ciężko,ale i tak nie jest najgorzej. Obowiązkowe wyjście raz w tygodniu do ludzi zaliczone :). Mam nadzieję,że będzie u nas coraz lepiej

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger