sierpnia 23, 2017

Z czego żyje muzyk? Szczera opowieść o zarobkach

Zapewne po tym tytule wejdzie w ten post wielu muzyków, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście ich żywot muzyka jest taki... niełatwy?

Ostatnio dostałam taką wiadomość od pewnej, znajomej kobiety (która notabene siedzi ,,w branży") :

Gosia, czy mogłabyś zaśpiewać na imprezie na około 500 osób? Możesz zagrać ze swoim mężem, albo sama sobie zaakompompaniujesz. Wszystkie znajome wokalistki się rozjechały i nie ma komu śpiewać.
Wiadomość o treści ,,normalnej"-nic nie podpada, zwykła propozycja ,,joba"...Jednak moja intuicja podpowiadała mi, że ktoś nie będzie chciał był szczodry. Napisałam więc tak:

 A czy job jest płatny? Mieszkamy 100 km od miejsca koncertu, utrzymujemy się z muzyki, mamy małe dziecko, więc kwestie finansowe nie są nam obojętne, pozdrawiamy.
Pani odpisała:

Rozumiem, niestety raczej nie, dzięki za dobre chęci.

Dzięki za dobre chęci?

Wiem, że dużo ludzi nie rozumie, że z muzyki można żyć, można ją studiować, można na niej zarabiać. O wiele bardziej przykro robi się, gdy ktoś z tzw. branży nie pojmuje, że za pracę się płaci. Nie ma skrupułów, żeby napisać do mamy 3-miesięcznego dziecka, żeby przyjechała na własny koszt, zagrała koncert, wróciła do siebie... A! I jeszcze była wdzięczna za to, że ktoś jej zaproponował granie i chciał jej posłuchać.

Niestety takich sytuacji jest całe mnóstwo.
 Otóż (może wiele ludzi tego nie pojmuje), że muzyk to ZAWÓD.

Zawód wyuczony, wystudiowany, ,,wygrany".

Żeby zostać zawodowym muzykiem(uważam się za wokalistkę-to może ciut inny gatunek muzyka :D)   trzeba przynajmniej kilka (kilkanaście) lat już siedzieć w branży. Ćwiczyć etiudy za dzieciaka, nudne schematy rytmiczne, spędzać wiele godzin na próbach, prowadzić tułaczkę w pociągach jadać do naszego ,,guru".. Wydać miliony monet na dokształcanie się, studia, warsztaty, lekcje prywatne, kursy online... Nie wspominając o zakupie sprzętu, który się zwraca dopiero po paru graniach.

Nie chcę się tutaj żalić i obwiniać Bogu ducha winnych ludzi, że  muzyk na początku swej drogi zawodowej nie zarabia tyle co student informatyki, bo wiadomo jak jest.

Wybraliśmy sobie tę ścieżkę świadomie, na przekór rodzicom, utartym schematom, gryząc się w zęby, kiedy słyszeliśmy  ,,A z czego będziecie żyć"? Albo ,, a masz jakąś normalną pracę prócz grania"?

I wiele wykształconych muzyków się poddaje po studiach, nie chce gonić za każdym koncertem, każdym zastępstwem i nauką dzieci w ognisku muzycznym, wybierając wygodny, cieplutki etacik. I jest to w porządku! Niechaj każdy robi tak, aby mu było dobrze.


Boli mnie to, że tak wiele osób uważa iż ,,muzycy grają wyłącznie dla swojej radości, ku pokrzepieniu serc, dla uduchowionej egzystencji-bo to ich cieszy i nie potrzebują mieć przecie zjeść codziennie obiadu. No a jak im się trafi 100 zł za granie to powinni być szczęśliwi tak, jakby znaleźli złotego Gralla".

Niedawno moi znajomi grali na imprezie radiowej, pech chciał, że przed graniem nie podpisali umowy. Właściciel radia zbywał ich z odpowiedzią, kiedy dostaną pieniądze, aż w końcu oznajmił, że zadzwonili za późno o 20 minut tego dnia i ich gaża została rozpatrzona na inny cel!  <WTF>

Przypomniało mi się również, że kiedyś pewna pani zamówiła na 40-stkę swojego kumpla (notabene nadzianego jak szejk biznesmena) nasz zespół. W którejś rozmowie przez telefon wynikło, że myślała, iż takie zespoły wokalne występują za darmo! To nic, że jedna osoba miała do przejechania 300 km, druga 100, a trzecia 150.  Powiedzieliśmy szanownej Pani jaką mamy stawkę, lecz ta się z nami targowała ile w lezie. Umówiliśmy się na daną kwotę, zaśpiewaliśmy co mieliśmy, impreza się rozkręciła, więc my śpiewaliśmy parę godzin (Tzw. nadgodziny graniowe ;) )... Niestety owa kobieta zapłaciła nam o wiele mniej, niż kwota na jaką się umówiliśmy. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to była nasza wina, bo się nie postawiliśmy, nie podpisaliśmy umowy, nie poszanowaliśmy swojego czasu ani głosów. To była cenna lekcja życiowa, jak kolejnym razem nie dać się tak beznadziejnie wrobić...


Mam apel do Wasz wszystkich niemuzyków, którzy to czytacie.

Czy zaproponowałbyś kucharzowi, żeby ugotował u Ciebie na imprezie w ramach promocji? Czy zadzwoniłbyś do młodej mamy-fotografki, aby zrobiła za darmo zdjęcia u Ciebie na ślubie-w ramach oczywiście wzbogacenia swojego portfolio? Czy zaprosiłbyś nianię, aby zaopiekowała się Twoim dzieckiem w zamian za zbieranie cennego doświadczenia, które na pewno jej się kiedyś sprzyda?


Gdy kiedykolwiek przyjdzie Wam zaangażować zespół muzyczny na swoją imprezę firmową, urodziny cioci Heli czy zlot miłośników pączków oreo po prostu dajcie muzykom uczciwą wypłatę, nie targujcie się ,,Czy można zagrać o godzinę dłużej za stówę mniej" i miejcie w pamięci to, że Ci ludzie zarabiają w taki sposób na swoje rodziny.


Jeżeli podobał Ci się post, przekaż go dalej światu.


Pokój! ✌✌✌✌





72 komentarze:

  1. Jak ja dobrze to rozumiem... 15 lat w branzy, obecnie na studiach muzycznych, a ludzie dalej mysla ze to po prostu moje hobby. Pozdrawiam i zycze powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu trzeba społeczeństwo uświadamiać. Łączę się w egzystencji i również pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi knajpa (grałem wtedy z kapelą muzykę trochę innego rodzaju) tylko raz nie zapłacono. Więcej nikt się nie odważył. Jak mówi się o pewnych rzeczach wprost i podpisuje glejty nie ma bata. A jak nie płacą zawsze zostaje windykacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Bardzo trafne spostrzeżenia zauważyłem w Twoim wpisie. Ludzie zawsze chcą jak najwięcej jak najmniejszym kosztem a tak zwyczajnie się nie da. A już najgrosi są Ci co dużo mają (branża jak to określiłaś) i uważają że u nich to za darmo trzeba zagrać bo to prestiż.
    Ja osobiście nie jestem wykształconym muzykiem, tylko samoukiem. Muzykę gram dla przyjemności wraz z zespołem i faktycznie dwa albo trzy razy zdarzyło się że ktoś nam nie zapłacił za granie. Muzyka jest dla mnie odskocznią od życia codzienności i pracy która wykonuje by żyć na jakimś poziomie,ale za to daje dużo satysfakcji gdy widzisz jak ludzie pozytywnie odbierają dźwięki które puszczasz w eter ze sceny :D
    Pozdrawiam serdecznie
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pozytywna energia bije z Twojego komentarza! Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  5. Przed słowem "muzyk" brakuje dość istotnego przymiotnika. Znam wielu dobrych muzyków, którzy zdołali sobie wypracować odpowiednią przestrzeń i doskonale zarabiają nie zastanawiając się nad tym,czy otrzymają zapłatę. Rynek muzyczny to nie weselne lub domowe koncertowanie. To poważne umowy z poważnymi instytucjami. Nie można porównać lekarza ZOZ z ordynatorem chirurgii w znanym szpitalu. Tak samo jest z muzykami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak Ci ,,dobrzy muzycy" musieli jakoś do tego dojść... Jeżeli chcesz grać za darmo przez 10 lat- super-nikt Ci nie broni, jednak jak ktoś chce pracować na życie muzyką, chce jeść i mieć gdzie spać, musi walczyć o swój los niczym tygrys. Co innego prestiżowe festiwale, a co innego oczekiwanie, że zagrasz na imprezie firmowej czy zlocie rowerzystów za darmo. Dlaczego masz to robić za darmo? Ktoś chce, żebyś wykonał usługę-zagrał dla obcych Ci osób- i jeszcze nie rozumie, że jest w nietakcie proponowanie grania ,,za free". Na wszystko patrzy się inaczej, gdy musisz nazbierać na to egzystencjalne ,,minimum". A żeby mieć na to ,,minimum" musisz grać - czasami cokolwiek. Gdy podstawowe potrzeby zostaną zaspokojone, wtedy można się piąć w górę ze swoimi ambicjami. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie wiem ale chyba coś jest nie tak... Na imprezach firmowych zawsze miałem lepszą stawkę niż na znanych festiwalach. I przysięgam, nigdy nikt nie osmielił się zaproponować mi darmowego grania. A przecież nie zrobiłem żadnej kariery...Natomiast często spotykałem się z zasadą -jak Cię widzą tak cię piszą. Proponuję zmienić styl negocjacji, zainwestować w dobry samochód i wtedy nikt nigdy nie będzie oczekiwał grania za darmo. Pozdrawiam!!!

      Usuń
    3. Te grania za darmo proponowali mi dalecy dalekich znajomych-może im się wydawało,że już się kumplujemy? A auto nowe-przydałoby się :D tylko skąd je wziąć? :D #dej pozdrawiam!

      Usuń
    4. "Znam wielu dobrych muzyków, którzy zdołali sobie wypracować odpowiednią przestrzeń i doskonale zarabiają nie zastanawiając się nad tym,czy otrzymają zapłatę." Ha ha ha! Już to widzę, jak dobry muzyk nie myśli o zapłacie. Na dziesięciu takich dobrych bez zapłaty nie zagra JEDENASTU :-) A jeśli wydaje się, że nie myślą, to dlatego, że mają swoich menedżerów i to oni robią za "hieny". Pozdrawiam

      Usuń
    5. Z tym samochodem to ten Pan zaszalał. To nie sprzedaż finansowań czy przetargi z dużej korporacji. Pan zagrał parę sztuk i już wielki znawca.

      Usuń
  6. W sytuacjach nieoficjalnych imprez bierze się zaliczkę,a honorarium bierze się przed koncertem.Można być oszukanym w każdej branży -bez umowy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja! Dlatego powstał ten post - ku przestrodze! ;) Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  7. Podkreślanie faktu, ze muzyk ma do przejechania dużo kilometrów, czy jest mamą małego dziecka jest niepotrzebnie i nie na miejscu. Nawet gdyby nie miał dzieci i mieszkał na tej samej ulicy grajac wykonuje pracę, za którą trzeba mu zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest mój blog i piszę o swoich doświadczeniach, oraz umieszczam treści, które chcę umieścić ;) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wydaje mi się że chodziło o podkreślenie tego, że gdy ktoś zamawia usługę, to nie obchodzi go życie prywatne wykonawcy, (Ból głowy, małe dzieci, spóźniony pociąg) tak jak w każdej innej branży. I to jest profesjonalne podejście, choć czasem bardzo nie ludzkie :( inną sprawą są stawki o które trzeba się bić z poszanowaniem swojej godności... Ludzie płacąc za występ nie mają na uwadze kosztów ubrań scenicznych, instrumentu i jego regulacji, strun, nut czy innych akcesoriów, niekiedy kosztów rehabilitacji rąk czy kręgosłupa. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Współczuję Ci, ale to nie jest problem braku świadomości społeczeństwa, ale muszę Cię rozczarować. To jest Twój problem. Po prostu nie potrafisz przekuć swojej wiedzy i umiejętności w pieniądz. Wybacz, ale wylewanie żali że dziecko, że kilometry, to taka amatorka, że już po tym nikt nigdy nie zaproponuje Ci żadnych pieniędzy. Również podpisywanie umowy fałszywie traktujesz jako pewnik i gwarant wypłacenia pieniędzy. Popełniasz masę błędów i stąd rodzą się problemy. Chętnie bym pomógł, ale ja żyję z muzyki bardzo dobrze, zdobyłem wiedzę jak zarabiać na graniu i nie mogę się nią podzielić za darmo. Sama rozumiesz, nie robię za darmo do portfolio.
    Wiedz tylko, że niepotrzebnie wkładasz młodym ludziom do głowy swoje problemy. Rozwiązanie jest w Tobie, a nie w innych.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja gram już od 52 lat.Muzyka,to jest towar,ktory sprzedaje,usluga,A za prace należy się placa.Jesli mam ochte zagrac za friko,to zagram.To tylko mój kaprys.Coz,moze będę oportunista,ale za poprzedniego ustroju,bylo lepiej

    OdpowiedzUsuń
  10. Postaram się odpowiedzieć na komentarz w paru punktach
    1. To jest mój blog, piszę sobie co chcę i kiedy chcę. 2. Do wczoraj ten blog miał 20-czytelników, bardzo zaskoczył mnie zasięg tego jednego posta (jak widać, do Ciebie też dotarł, że postanowiłeś to przeczytać i skomentować) 3. Uważam, że niemoralnym jest proponowanie komuś zagrania na imprezie masowej ZA DARMO znając moją sytuację życiową i nawet niezaproponowanie zwrotu kosztu dojazdu 4. Możliwe,że to jest mój problem, jednak widzę po znajomych muzykach,że jest nas więcej. 5.Twój komentarz jest ciut niegrzeczny, ale to są internety. W sumie się cieszę, że wywołał nawet negatywne emocje :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie zleciało się tu kilku mądrali, którzy pozują na geniuszy umiejących ponoć przekuć ciężki los muzyka w złoto - ha ha ha! - co za bufoniada! Nie przejmuj się nimi. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Generalnie problem branży kreatywnej. To pan zrobi i będzie miał do portfolio etc. Z czasem człowiek nabiera doświadczenia i zbywa takich ludzi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko zależne też od tego jaką muzykę się wykonuje, bo np. grając w kapeli metalowej trzeba do siebie przekonać ludzi a żeby przekonać trzeba grać koncerty, nagrywać nuty i z początku trzeba w to wsadzać własne pieniądze to tak samo jak ktoś otwiera firme z początku inwestuje pieniądze po to aby w przyszłości się zwrócił

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak samo jest ze sztukami wizualnymi, nie można o tym zapomnieć! Łączę się w bólu i dziękuje za tego posta. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyczy to się chyba wszystkich zawodów artystycznych :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Odnosząc się do Twojego apelu. Jako fotograf co chwilę mam propozycję robienia zdjęć za darmo, do portfolio lub dojechania 400km za free. Niestety "taki mamy klimat" a raczej społeczeństwo które nie szanuje twórców i oczekuje że każdy im coś zrobi za śmieszne pieniądze.Fotograf przecież ma tylko nacisnąć przycisk....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Społeczeństwo, które myśli - to nie fotograf robi zdjęcie a aparat ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Idzie o to, że jesteśmy jedną z nielicznych grup zawodowych, która naprawdę lubi swoją pracę. Dla nas dowcipy o piątęczku, piątuniu są niezrozumiałe a rubryki "zawód" i "hobby" są często tożsame. Oczywiście takich grup jest więcej. Nie twierdzę, że np proktolog nie może mieć autentycznej radości ze swojej pracy, niemniej zaryzykowałbym tezę, że większą satysfakcję sprawia mu bycie potrzebnym niż same czynności które wykonuje. A ludzie, którzy wychodzą na scenę cieszą się tym co robią. I to się przenosi na publiczność. Więc jeśli płatnikiem jest ktoś, kto swojej pracy szczerze nie cierpi, lecz jest przekonany, że tak być po prostu musi i nie da się tego zmienić - a jest cała masa takich ludzi, to ma wewnętrzny opór przed płaceniem za coś, co ewidentnie sprawia radość. I to nie jest złośliwość. Logika jest taka: Ja żeby mieć na chleb męczę w mojej pracy. A ich to cieszy a nie męczy, a więc to nie jest praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz!!! Jest czadowy! ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. W branży foto jest identycznie. W branży IT bardzo podobnie. A gdy już rodzina wie, że "robisz fotki" (albo śpiewasz, albo cokolwiek innego), to zadzwonią i powiedzą - przecież to dla Ciebie tylko parę minut. Standard. Niestety (lub stety) trzeba mieć twardy tyłek, nie mientki (celwe 'en'), gdyż przeciwnym razie dosłownie skończymy pracując w zamian za miskę ryżu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też znam ten ból, jestem kosmetologiem, a w tym przy okazji wizażystką i stylistką paznokci... Jak tylko szykuje się jakieś wesele w rodzinie albo inna uroczystość, zaraz mam telefony od ciotek żeby pomalować je, ich córki i synowe, i przy okazji pomalować paznokcie (a na miejscu się okazuje, że nie tylko pomalować ale przedłużyć i nałożyć hybrydę), bo to przecież tylko chwila. O zwrocie poniesionych kosztów (paliwo żeby dojechać, materiały) ani słowa. A poświęcony czas? Nie liczy się. Na początku byłam głupia i się zgadzałam, teraz odmawiam wszystkim oprócz mamy i teściowej ;)

      Usuń
    2. a wystarczy abyś podała cenę za usługę i sami się wykruszą :-)

      Usuń
  18. Oczywiście, że Wy sami się nie szanujecie.Wiec nauczcie się też myśleć biznesowo, bo ja też kończyłam rytmike i wokal i wcale nie jestem na etaciku tylko prowadzę prywatne zajęcia za bardzo duże pieniądze oraz śpiewam na szczególnych koncertach też NIE za przysłowiowego kotleta.To ja się wstydzę za takie jednostki, które są "miękkie" -nieOgarnięte i nie szanują tego czasu, który poświęciły na granie w ćwiczeniówkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciut nie rozumiem Twojego komentarza. To,że ktoś do mnie dzwoni i proponuje granie za darmo,a ja się na to nie zgadzam to według Ciebie jest brak poszanowania mojej osoby? Czy ja napisałam,że nie mam hajsu i jest mi z tego powodu smutno? Nie. Proszę czytać ze zrozumieniem.

      Usuń
  19. W mojej opinii to jest kwestia kulturowa i niestety bardzo....polska. Mieszkalam kilka lat w Danii, gdzie stawki dla muzykow sa ustalone odgornie, panstwowo, zaleznie od typu grania i od kwalifikacji muzyka. Ma to dobre i zle strony ale przynajmniej gwarnatowana jest stawka minimalna i kazdy sie z tym liczy. Co jest najwazniejsze, muzycy sa solidarni i nie psuja sobie rynku grajac "za stowe". Spoleczenstwo jest nauczone placic za usluge, w tym za muzyke. Mam nadzieje,ze kiedys nasza polska mentalnosc sie zmieni ale do tego trzeba czasu i tej solidarnosci muzykow wlasnie. Zeby nie grac za byle jakie pieniadze albo za free....Zycie muzyka w naszym pieknym kraju jest trudne ale podobnie jest w innych branzach uslugowych. Wynika to tylko z naszego narodowego cwaniactwa - jak zrobic,zeby przypadkiem komus nie zaplacic albo "wytanic". No i brak szacunku dla artystow generalnie. Mam nadzieje,ze to sie kiedys zmieni. Sama spedzilam ponad 20 lat ksztalcac sie na muzyka. Zyje z tego, nie narzekam ale rowniez sie cenie. Cenie sie wlasnie za te 20 lat edukacji. Bo jak my sie nie bedziemy szanowac, to inni tez nie beda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś dojdziemy do tego? Ps. Za komuny stowarzyszenie artystów plastyków miało taki cennik-płaciło np za wielkość rzeźby :D nieważne jakie były walory estetyczne tejże... I tak źle i tak niedobrze :)

      Usuń
    2. Musiałyby wrócić weryfikacje, agencje typu STOMUR, STOART, PAGART i inne. Coś wiem w temacie bo sam jestem czynnym muzykiem od ponad 30 lat a na edukację poświęciłem ponad 15. Mnie one nie przeszkadzały a wręcz w wielu kwestiach pomagały. Niestety, chcieliśmy wolnego rynku to go mamy w wersji tu opisywanej. Gdy kiedyś podniosłem temat to "koledzy" z branży mało mnie nie zagryźli. Obecnie mam już to głęboko w poważaniu bo bardziej myślę o zbliżającej się muzycznej emeryturze niż naprawianiu świata. Tylko żal mi wchodzącego na rynek nowego pokolenia muzyków którzy muszą zagryzać się o każdy grosz. Z muzycznym pozdrowieniem ;)

      Usuń
  20. Muzyk w Polsce zyje z chaltur czy to jest zawodowcem grajac rozne plenerki po pipidowkach czy dorabiajacym na weselach.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Ci,którzy ich nie grają-JUŻ nie grają chałtur. Są,ale w mniejszości :)

      Usuń
  21. To jest ogólnie problem wolnego zawodu - pracuję jako pilot wycieczek i kiedyś właścicielka jednego biura zaproponowała mi za kilkudniową wycieczkę mniej niż zwykle biorę, a jej argumentem było to, że "to bardzo łatwy program." Odpowiedziałam, że dla ZUSu nie ma znaczenia czy program jest łatwy czy nie łatwy, bo moje składki są takie same, więc za dzień biorę tyle i tyle. Pani się zgodziła, chociaż więcej mnie już nie zatrudniła - i bardzo się cieszę, bo nie potrzebuję takich zleceniodawców. Nauczyłam się szanować swój czas i pracę i ustaliłam sobie cennik, którego się trzymam. Uważam, że freelancerzy powinni trzymać się zasad, które sami sobie ustalają i ich nie łamać - w ten sposób zaczną przychodzić do nas osoby, które szanują naszą pracę, a nie szukają jelenia. A jeśli ktoś mimo podpisanej umowy zrobi nas na szaro... cóż, warto mieć czarną listę osób, z którymi już nie będziemy współpracować.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję za ten mądry komentarz,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ludzie targują się o wszystko.Nie ma znaczenia czy to zagranie koncertu, obsługa cateringowa czy tłumaczenia.
    Najlepiej dostać za darmo. Taka jest ludzka natura.
    Nie ma co apelować do sumienia, trzeba myśleć trzeźwo i stawiać warunki.
    Im bardziej "z buta" traktujesz ludzi (zwłaszcza tych z kasą, zwłaszcza tych ze stolycy), tym bardziej Cię cenią.
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Na wesele z wódką są pieniądze, na suknię i garnitur są pieniądze, na wynajem sali są pieniądze, na ślub są pieniądze, na podróż poślubną są pieniądze... Ale skrzypaczka na ślubie powinna zagrać za darmo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dlaczego powinna zagrać za darmo? Kto na takie pomysły szalone wpada? ? ?

      Usuń
  25. Jak ja dobrze to znam! Kilka ładnych lat juz "w branży" , a ostatnio np. miałam bardzo nie miłą sytuację. Dostałam zlecenie , płatność z góry, wszystko super,podobało się. Jednym słowem wszyscy byli szczęśliwi... do wieczora. Zadzwoniła do mnie Pani ktora organizowała całą " imprezę" ,że zaszła pomyłka i jej asystentka mi zapłaciła a, "TO MUZYKĄ TEŻ TRZEBA PLACIĆ". Wyraźnie było zaznaczone we wcześniejszej korespondencji jaka jest kwota,i nie byla ona zbyt wygorowana -200 zł za 3 h dla wokalistki i gitarzysty. No po prostu ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :o :o :o Szok! Taką sprawę to już bym gdzieś zgłosiła... Jeżeli ta Pani nie ma nikogo nad sobą, to może do lokalnych mediów gdzie jest rozpoznawalna? Niech wiedzą, na kogo mają uważać.

      Usuń
  26. To samo mają artyści którzy malują, projektują. Wielki szok, wszyscy by chcieli "A namalujesz mi to? A zaprojektujesz mi tatuaż?". Nikt nie myśli że to są godziny malowania, poprawiania bo jednak zmiana koncepcji. Szokujące jest jak bardzo zaniżane są kwoty takich prac. Bo ludzie nie są świadomi że dobry rysunek to czasem 10-15h. I pytanie, czy ty za 100zł po przepracowaniu swoich 8h "na ciepłym etaciku" wracasz do domu i pierwsze co radośnie robisz to siadasz na kolejne godziny i malujesz z wdzięcznością za te 100zł? Docenianie artystów w Polsce jest koszmarne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego musimy uświadamiać społeczeństwo :) Ustrój wcześniej większość ludzi pracowała,,bo trzeba było" nie spełniając się zawodowo, nie rozwijając swoich pasji. W XXI wieku jest coraz więcej freelancerów, może to pozostałość z komuny, że za sztukę się nie płaci, bo sztuka jest darmowa? Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Jako rękodzielnik doskonale to znam - setki godzin poświęconych na naukę i doskonalenie warsztatu, miliony monet wydanych na farby, kleje, papierzyska i resztę materiałów i przyjdzie Ci taki ktosio i będzie chciał szkatułkę robiona godzinami łaskawie wziąć za marne grosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam dla takich klientów zrobić kosztorys :) Materiały, robocizna plus marka własna = cena właściwa :) Pozdrawiam!

      Usuń
  28. Niestety nasz wolny rynek jest jeszcze dość wsiurski na zasadzie "panie ile za koncert?! to ja za taka kase to se kupie 50 plyt i odpale na legalu z zaiksem" albo "nie tacy tu grali za mniej". To dzwon pan do nich i nie zawracaj dupy. Ale nie mozna sie tez obrazac, taki mamy rynek i trzeba 10 razy bardziej ogarniac z kim sie ma do czynienia i szybko oceniac czy jest to poprostu wsiok czy oportunista negocjator ktory wie ze moze zaproponowac granie za darmo bo sa muzycy ktorzy graja za friko i to do takich muzykow powinno sie miec pretencje, bo psuja rynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz! Zgadzam się z Tobą w 100 %! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  29. Ehhhhh..... Najpierw w czasie lektury Twojego gorzkiego (i niestety prawdziwego) wpisu pojawiło mi się od razu milion smutnych słów z własnego muzycznego doświadczenia, ale teraz już tylko łzy napłynęły do oczu i brak sił na opisanie całego mnóstwa upokarzających sytuacji..
    Naszym "problemem" (choć ja uważam to za zaletę) jest duża wrażliwość. Muzyka to nie fabryka. Wychodząc na scenę dajesz siebie. Ale pasją nie wykarmisz rodziny...
    Mam za sobą liczne próby zdroworozsądkowego przebranżowienia się, ale zawsze wracam na scenę. Nie wolno zakopywać talentu..
    Smutno pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, nawet sobie nie zdawałam sprawy, że moje wypociny tak bardzo wywołają emocję. Tulę ciepło, pozdrawiam i proszę się nie poddawać! Kiedy robimy coś dobrze i z pasją, pieniądze same przychodzą :))) Głowa do góry!

      Usuń
  30. Kiedyś usłyszałem w lokalu oddalonym o prawie 200 km od miejsca zamieszkania, że to my mamy zapłacić za możliwość grania w lokalu bo to przecież dla nas promocja... O.o

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wiem, jak w innych gatunkach, ale w muzyce rockowej czy metalowej szczyty bezczelności biją niektóre zespoły o dużej renomie (łącznie ze światowymi sławami), które żyją z grania i mają z tego niemałe pieniądze, a młodym zespołom (czasem ludziom, którzy jeszcze nie mogą sobie pozwolić na życie z grania i rozwijają tę pasję za ciężko zarobione gdzie indziej pieniądze po godzinach), które chciałyby z nimi zagrać, przedstawiają cennik, ile należy zapłacić za możliwość zagrania z nimi...

    OdpowiedzUsuń
  32. Problem jest niestety miedzynarodowy... w Czechach jest tak samo :-(

    OdpowiedzUsuń
  33. Zawód: muzyk instrumentalista specjalność gra na fortepianie :) 12 lat siedzenia przy instrumencie. Na szczęście/niestety dziś mam zupełnie inną pracę. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  34. I jeszcze coś. Mój mąż para się m.in. zdobywaniem funduszy publicznych na organizację festiwalu muzyki klasycznej. Jaki totalny jest brak świadomości pośród ludzi "władzy", to się w głowie nie mieści. I to są poważne urzędy miejskie, marszałkowskie i - niestety - samo Ministerstwo Kultury (czy aby na pewno kultury?!)! Zero zrozumienia potrzeby krzewienia sztuki wysokiej, muzyki klasycznej.
    W którym miejscu zacząć kształtowanie świadomości kulturalnej, szacunku dla Sztuki, smakowania jej, rozeznania?

    OdpowiedzUsuń
  35. Niestety, znam to aż za dobrze. Od strony muzycznej amatorsko, traktujac to jako pasję, a nie źródło dochodu, ale w zawodzie mam to samo. Ludzie myślą, że zrobienie grafiki to chwila, a że robi się ją w domu, w różnych godzinach to tylko znak, że nie jest wymagająca. Nikt nie bierze pod uwagę, że to masa czasu poświęcona na naukę programów, rozwinięcie swoich umiejętności, zainwestowanie w te programy, sprzęt... Sami by czegoś takiego nie zrobili, bo po to do mnie dzwonią, ale powinienem robić to z dobroci serca. W sumie też śmieszne, jak duże firmy deweloperskie targują się o i tak nieduże, w sumie, dla nich pieniądze. Ale tak, jak ktoś napisał, trzeba się cenić, bo jak nie my to kto. Koleś kiedyś proponował mi stawkę = 1/8 mojej normalnej, bo to łatwa robota, on nie potrzebuje wodotrysków, bo jeszcze studiuję, nie dogadaliśmy się, mimo że miałem czas na to zlecenie. W ogolę nie rozumiem też, skąd podejście, że studentowi można wciskać pracę za śmieszne pieniądze, bo to tylko student, niektórzy się utrzymują sami... Co do muzyki, tak jak wspominałem, od strony amatorskiej, zaczynającego zespołu, grającego w sumie muzykę niszową, można szybko dojść do wniosku, że fajnie by było, ale z tego nie wyżyjesz. Wiadomo, młody zespół ma głód koncertów i zagra nawet za darmo, żeby się pokazać, zaprosić przyjaciół i rodzinę, ale niektóre klubu mialy problem, zeby zaoferować piwo w zamian. Niestety, w Polsce jeżeli robisz coś zahaczającego o artystyczne kierunki, to ludzie widzą tylko to, że masz talent, nie widzą już tego ile lat pracy stoi za umiejętnościami. Talent ułatwia naukę niektórych rzeczy, ale bez ciężkiej pracy jest niczym.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mamy z żoną studio muzyczne, sprzęt zbierany latami za naprawdę grube pieniądze. Jesteśmy z zawodu muzykami i komponujemy muzykę filmową. Nigdy nie udało nam się żyć tylko z muzyki, choć bardzo byśmy chcieli, ale po wielu próbach jest to po prostu niemożliwe. Teraz komponujemy dla siebie jak mamy czas. NIKT nie chciał zapłacić godziwie za pracę w studiu. Na liczenie godzin pracy nikt się nie zgadza, a płaca od utworu jest zbyt wysoka. Wystarczy podliczyć kilka kwestii. Np. Trójka muzyków: klawiszowiec, wokalistka, wiolonczelistka. Robimy utwór 4-5minut kilka motywów. Jak wszyscy są wypoczęci i mają wenę to jest to roboty na kilkanaście godzin dla każdego + mastering na koniec. np 3 osoby x 16h + 6h master finalny = 54h pracy nad jednym utworkiem. Przyjmijmy absurdalnie niską stawkę 10zł za h. Absurd co? Trzeba za taki utwór wyłożyć 540zł i w tym nie ma uwzględnionych żadnych składek zus, żadnej amortyzacji sprzętu itd.. katastrofa!
    A na koniec jeszcze dobijają takie kwiatki:
    - dzwoni pan chce muzykę 3minuty pod film.
    - Żona przez telefon dyktuje orientacyjne stawki.
    - Pan: ale ja myślałem, że to macie za darmo i coś mi dopasujecie
    - Żona: niestety, będziemy robić muzykę dedykowaną do pańskiego filmu i trzeba za to zapłacić.
    - Pan: hmmm, a może zrobicie to za darmo, umieszczę Was w napisach na koniec filmu, będziecie mieć promocję.
    - Żona: Jak nam płacą to też mamy promocję i można o nas przeczytać w napisach na koniec filmu
    Oczywiście dla tego pana muzyki nie było.
    Inna sytuacja:
    - Potrzebuję muzyki ale mam tylko kilka zdjęć z planu, żebyście klimat poczuli itd... tutaj szeroki opis filmu.
    - ok.
    Po ustaleniach pracujemy nad utworem kilka dni. wszystko gotowe, wysyłamy i dostajemy odpowiedź:
    "Słuchajcie, super muzyka, genialna, ale kompletnie nie pasuje pod mój film.. sorry znalazłem już inny utworek z darmowych na youtubie"
    Jedyny godziwy zarobek jaki udało nam się z naszej muzyki otrzymać to ze sprzedaży płyt w ramach koncertów. Za koncert oczywiście stawki abstrakcyjnie niskie (jak cios w policzek) natomiast po koncercie miłe zaskoczenie kiedy kilkuset osobowa widownia rzuca się na biednego akustyka który tylko wydaje kolejne płyty z kartonu....
    Niestety sprzęt się teraz kurzy, trójka dzieci do wykarmienia.. dział IT zapewnia znacznie spokojniejszy byt niż zawodowe życie muzyka... :( smutne to aż żal d$@# ściska :( :(
    Pozdrawiam
    Wiktor

    OdpowiedzUsuń
  37. Hej! Tak to właśnie w życiu muzyka bywa - miałem 2 niefajnie sytuacje, mianowicie gralem koncert symfoniczny w Wejherowie, zadzwonił do mnie człowiek i pytał czy dam rady zagrać z orkiestra dęta tego samego dnia niedaleko. Stwierdziłem że dam rady, a jako że pierwszy raz ktoś do mnie zadzwonił, to z grzeczności nie zapytałem o pieniądze.. natrudzilem się logistycznie, żeby to ogarnąć i okazało się na koniec ze granie było za free. Innym razem wystepowalismy z zespołem jako support przed dwoma dużymi. Niepodpisana wcześniej umowa i już wiadomo że będą kłopoty. Kasę dostaliśmy 2 lata później, a organizator po prostu powiedział że nie może nam zapłacić 2000zl bo wydał 30 000 na gwiazdy.. nóż się w kieszeni otwiera. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nigdy nie poszłam do pracy bez umowy. Bez względu na jej czas trwania. Nie traktowałabym specjalnie poważnie kogoś, kto przyjeżdża "na gębę", gra kilka godzin dłużej bez uzgodnienia warunków. Uznałabym, że skoro sam tak do tego podchodzi, to dlaczego ja mam podchodzić inaczej. Przecież to nie rodzinne występy, tylko zlecenie, tak? Więc może niech muzycy dbają sami o podstawowe zasady świadczenia pracy, będą traktowani lepiej i poważniej.

    OdpowiedzUsuń
  39. 1. Jestem po akademii, instrument za 50 tys. stoi w kącie po dyplomie. Grant, który mi się przytrafił, to 200 zł za zagranie recitalu. Jeden raz w ciągu 5 lat. Reszta za dziękuję i plakat lub pocałuj mnie w... Przykro mi to stwierdzić, ale nie wrócę do zawodowego grania klasyki, to jest po prostu nieopłacalne. Jeżeli chcesz zająć się tym zawodowo, spędzając 16h dziennie w pracy, zarabiając 3000 zł na miesiąc ucząc dzieci i dorabiając na prywatnych lekcjach, to świetnie, tylko bądź pewny, że dzieci Cię nie będą rozpoznawały, bo tato od świtu do nocy w pracy.
    2. Będąc niezłym klawiszowcem na studiach, zacząłem grać w cover bandzie na różnych eventach. Inwestycja 5 tys. w sprzęt zwróciła się natychmiast. Po kilku latach założyłem swój cover band w branży rozrywkowej i na dzień dzisiejszy kręci sie, chociaż tylko ze swego gaenuszka trudno wyżyć, ZUS zabija ;)
    3. Nigdy nie gramy bez umowy. NIGDY. Zapłata zawsze po usłudze, nie jutro, po weekendzie, za 3 godziny. Pamiętajcie, niestety, pieniędzy się już nie zobaczy...
    4. Super nam się podoba, aaa może za 200 zł mniej nie da rady?? -Mam kilku następnych zainteresowanych w kolejce na ten termin - działa piorunująco, choć może to nie zawsze może być prawdą.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny, mądry komentarz! Klasyka to chyba ciężki orzech do zarobienia-albo jesteś super solistą, albo nauczycielem... Dobrze, że znalazłeś miejsce dla siebie w muzycznym światku :) Pozdrawiam!

      Usuń
  40. Gosza... Serdeczne pozdrowienia. Podziwiam upór z jakim odpisujesz na komentarze. Ja to bym połowę tych "gigantów" olał. Jak znajomy pyta czy zagrasz za mniej, proponuje odpowiedź: "a może po znajomości chcesz zapłacić więcej?".
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Dzięki! Też zależy jaki znajomy! Przyjaciołom się nie odmawia! Gorzej, jak się okazuje, że jesteś tym ,,pSZyjaciołem" raz na 3. lata, kiedy to masz zagrać na dniu ziemniaka za darmo :) Zdravim

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger