Subskrybuj

października 15, 2017

Dieta matki karmiącej

Dieta matki karmiącej



Ostatnio byłam na krótkiej wizycie u kosmetyczki. Jak to baby we wszelakich salonach (wydaje mi się, że fryzjerki, kosmetyczki, wizażystki, manikiurzystki są swoistego rodzaju psycholożkami i terapeutkami) zaczęłyśmy gadać. W pół godziny wiedziałyśmy już gdzie obie rodziłyśmy, jak przebiegał poród, czy szczepimy dzieci i do jakiego lekarza chodzą nasze pociechy. Pani kosmetyczka--przesympatyczna kobieta-opowiedziała mi również o swojej krótkiej, trzy miesięcznej przygodzie z karmieniem. Byłam w szoku, jak powiedziała:

,,...no i w szpitalu po porodzie dali mi smażonego kurczaka,brokuły i ziemniaki. Mi, matce karmiącej! Mówiłam położnym, że karmię i nie mogę jeść takich rzeczy, ale one się tym za bardzo nie przejmowały."

Momentalnie zbladłam. Wydawało mi się, że mit diety matki karmiącej jest już dawno obalony i wierzą w niego jedynie osoby, które wiedzę o macierzyństwie czerpią od swoich babć. Nie zrozumcie mnie źle-babcie i ich mądrości są super, jednak często w kwestii diety ta mądrość (ludowa) jest już nieaktualna... Momentalnie mi się szkoda tej Pani zrobiło, chciałam jej dodać otuchy, wsparcia i zrozumienia, więc powiedziałam jej najłagodniejszym tonem głosu jaki potrafię z siebie wydobyć (aby nie urazić współrozmówczyni):

,,A czy wie Pani, że te wszystkie zalecenia odnośnie diety matki karmiącej są....nieaktualne? Mogła Pani jeść wszystko, no chyba, że dziecko ma alergie-wtedy należałoby wykluczyć alergen. U nas jest alergia na białko mleka krowiego, która powoli mija.... ale ja jem praktycznie wszystko, prócz nabiału".


Kosmetyczka była w jeszcze większym szoku niż ja. Obie tak się sobie dziwiłyśmy-ona-skubiąc mi brwi, a ja leżąca na fioletowym fotelu zabiegowym ze łzami w oczach (od tego skubania :D ).


Ta kobieta powiedziała mi jeszcze, że nie miała siły karmić, jadła jedynie jałowe jedzenie na parze (zapewne dieta jak dla osób po ciężkich operacjach na jelitach). Zero soli, zero przypraw, zero smażenia, pieczenia itd. Była pewna, że dziecko ma kolki przez ,,jej błędy żywieniowe"(uwielbiam ten zwrot), więc stwierdziła, że karmić już nie będzie, bo po pierwsze ją to wykańcza (a kogo z nas by nie wykończyła opieka nad małym dzieckiem i tak restrykcyjna dieta) a po drugie dziecko ma kolki. Maluch miał bóle brzuszka do...siódmego miesiąca! A także alergię na białko mleka krowiego.... Pani kosmetyczka słusznie zauważyła, że:

,,...nie karmiłam go już parę miesięcy, a kolki dalej miał... Więc ja już nie wiem, w czym tkwił problem ".
Wyszłam z gabinetu z pięknymi brwiami i także uczuciem rozdarcia emocjonalnego... Dlaczego mit matki karmiącej jest nadal obecny? W XXI wieku?  Wiadomo, że mleko mamy jest the best więc moim zdaniem kobiety chcące karmić piersią powinny dostawać ulotki u ginekologa, szkole rodzenia czy w szpitalu o treści: ,,Chcesz karmić? Jedz wszystko! Na zdrowie"- najlepiej z dołączoną czekoladą na regenerację sił.

Nie jestem medykiem, położną, dietetykiem czy nawet doulą...ale czytałam dużo w ciąży i po porodzie, żeby się upewnić, że mogę jeść wszystko, co zdrowe, wartościowe i... pyszne.

Po narodzinach mojego synka dostałam w szpitalu ,,wspaniałą" rozpiskę diety dla matki karmiącej... Oprócz ,,pewników" (żarcik oczywiście) jakie znajdują się na liście produktów zakazanych (wszystkie warzywa strączkowe, fasolowate, warzywa kapustne, jabłka, truskawki, czekolada, masło i inne) znalazł się także... chleb razowy.

Tak, chleb razowy.

Też byłam w szoku.

Według szpitalnej dietetyczki można jeść jogurty, gruszkę i białe pieczywo. No i mięsko też, ale...nic więcej  prócz drobiu najlepiej.


Na szkole rodzenia Pani położna również mówiła nam o tej ,,wspaniałej diecie". Położna ta (która notabene jest przemiłą, ciepłą i serdeczną osóbką) odwiedzając nas  na  wizycie patronażowej, spytała się, czy dziecko ma kolki. Stwierdziłam, że raczej nie, chociaż tamtego ranka dosyć mocno płakał... Zgadnijcie co powiedziała Pani położna...? Zapewne błąd żywieniowy w diecie mamy...

I tak w kółko Macieja. 

W dobie internetu, dostępu do wiedzy, księgarni na każdym rogu... mit matki karmiącej jest powtarzany i ma się dobrze.

Mój teść (z troski o brzuszek swego wnuka) również wspomniał mi o tym, że chyba nie powinnam pić wody gazowanej... :) Ale z mleczkiem na szczęście nic się nie stało- nie jest gazowane! :)


Jeżeli jesteście w ciąży, karmicie czy wasza psiapsióła karmi i ma dość jałowej diety-podeślijcie im rzeczową literaturę dotyczącą kolek, diety i karmienia piersią :).

Literatura dla mamy:

1. Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy-Harvey Karp

2. Po prostu piersią-Gill Rapley

3. Sztuka Karmienia Piersią- Hannah Lontrop

Tutaj jeszcze polecę Wam świetne internetowe babeczki robiące kawał dobrej roboty na rzecz obalenia diety matki karmiącej:

1.  Przewspaniała Hafija, królowa polskiej blogosfery i ratowniczka laktacji.

2. Mama ginekolog

3.Mama pediatra

4. Mama lekarz rodzinny-inicjatorka akcji- karmię jem wszystko!



A wy  z jakimi ,,perełkami" spotkałyście się dotyczącymi diety matki karmiącej? :D


października 06, 2017

Mam okres, nie śpiewam! O tym, jak zmienia się głos kobiety podczas cyklu

Mam okres, nie śpiewam! O tym, jak zmienia się głos kobiety podczas cyklu


Życie kobiety to jest pasmo spadków i wzrostów….hormonalnych. W czasie owulacji-kiedy w naszym organizmie jest najwięcej estrogenów-chodzimy pewnym krokiem, nasze włosy są bardziej lśniące, paznokcie mocniejsze….Pewność siebie nas rozpiera i możemy wszystko!
Raz w miesiącu są też dni kiedy patrzymy w lustro i chce nam się płakać. Pryszcz na pryszczu, obolały brzuch…. Najchętniej zakopałybyśmy się pod kołdrą, wzięły zwolnienie z pracy i zobaczyły cały sezon naszego ulubionego serialu… Może jeszcze chodziły po domu z koszulką : ,,Don’t touch me, I have a period”.

Myślę, że większość kobiet jest świadoma, jakie zmiany w ciągu cyklu miesiączkowego zachodzą w ich ciele: ilość wody w organizmie, wysoki lub niski poziom energii i stan skóry. Ale czy wiedziałaś, że poziom hormonów wpływa na Twój głos?

Parę lat temu nie zastanawiałam się w ogóle nad tym, jak cykl miesiączkowy wpływa na brzmienie wydobywanych przeze mnie paszczęcych dźwięków. W życiu mi to nie przyszło do głowy… Wiadomo, są dni kiedy się gorzej śpiewa, czujemy suchość w gardle, ale są też dni, kiedy nawet bez rozgrzania głosu brzmimy jakoś dziwnie dobrze!

Będąc 2 lata temu na lekcji wokalu u bardzo znanej w Polsce nauczycielki, ona po wypowiedzeniu przeze mnie paru słów spytała się:
,,Ale masz suchy głos, masz okres?"


Szczena mi opadła. Na podłogę.

Kobieta widzi mnie pierwszy raz w życiu i pyta się mnie-tak po prostu-czy to są te dni? Ale jak to? Dlaczego? Dziwnie dotknęła mnie jej bezpośredniość i w pierwszej chwili pomyślałam sobie o niej, że jest jakąś czarownicą….
Akurat byłam wtedy po antybiotyku-co również powiedziałam tej Pani.  Ona westchnęła: 
,,Ach, antybiotyk…To już wiadomo, o co chodzi”.  
Był to szok numer 2.


Jak już przetrawiłam bezpośredniość i ,,dziwne” wnioski pani guru wokalnej… Zaczęłam czytać na ten temat.


Chciałabym się z Wami podzielić tą ,,tajemną', wokalną wiedzą. (Tajemną, bo na studiach nie nauczyli)!


Omówię teraz, jak zmienia się głos kobiety w trakcie cyklu.


#Tydzień 1: Głęboki start, wysokie zakończenie

Dzień 1 (pierwszy dzień Twojego okresu) do dnia 7.

Na początku tygodnia 1 (tydzień miesiączkowy) mówisz nieco głębszym i ochrypłym głosem. Naukowcy odkryli, że w tym czasie w membranach gardła zbiera się wysoka zawartość wody. Zbliżając się do końca miesiączki, wzrastające estrogeny w Twoim ciele przyczyniają się do wydalenia nadmiaru tego płynu przez co Twój głos staje się jaśniejszy i wyższy.


Link do badań--> (klik)


#Tydzień 2: Wyższy i atrakcyjniejszy

Dzień 8 do owulacji (czyli dzień 14 w 28-dniowym cyklu).

Ponieważ w 2. tygodniu Twojego cyklu nieustannie wzrasta stężenie estrogenu, Twój głos staje się teraz bardziej wyraźny, a Ty używasz teraz szerszej skali głosu podczas rozmowy- mówisz wyżej! Jeżeli jesteś wokalistką w tym czasie cyklu łatwiej Ci zaśpiewać trudne, wysokie dźwięki w porównaniu do innych tygodni w cyklu.
Naukowcy zauważyli również korelacje, jaka zachodzi bezpośrednio przed owulacją: Twój głos brzmi bardziej seksownie, atrakcyjniej i jest głębszy.  Czyżby czas na randkę?
W tym czasie najlepiej także nagrywać swój głos, rekrutować się do pracy, brać udział w konkursach wokalnych i wstawiać filmiki na youtubie.



(Link do badań-->klik)


 #Tydzień 3: Niski i monotonny

Zaczyna się dzień po owulacji i trwa 8 dni (czyli od 15 do 22 dnia w 28-dniowym cyklu).

Początek 3. tygodnia cyklu cechuje się dużym spadkiem estrogenu i wzrostem progesteronu –w takiej kombinacji hormonalnej głos nadal jest wysoki, ale nieco bardziej spłaszczony. Ponieważ progesteron sprzyja zatrzymywaniu się wody w organizmie, Twój głos z dnia na dzień jest nieznacznie niższy, a brzmienie…. monotonne- podobnie dzieje się podczas miesiączki.

#Tydzień 4: Płaski i drżący

Ostatnie 6 dni cyklu.

Możesz spodziewać się mniej więcej tego samego rodzaju łagodnie monotonnego głosu, jakiego doświadczyłaś w trzecim tygodniu cyklu. Z tego powodu, ze względu na gwałtowny spadek estrogenu we wszystkich dniach tygodnia poprzedzającego miesiączkę, może być Ci trudniej osiągnąć wysokie dźwięki podczas śpiewania, a głos może wydawać się Tobie nieco drżący i chwiejny.


Link do badań-->(klik)

Jeśli masz w tym czasie ważne spotkanie, przesłuchanie lub koncert, gdzie musisz być w najlepszym stanie głosowym, pomiń kawę i nabiał . (Mogą spowodować, że Twój głos będzie  jeszcze bardziej wysuszony i drżący). Zamiast dawki kofeiny przed śpiewaniem wybierz filiżankę ciepłej herbaty rumianku bądź tymianku, która delikatnie nawilży gardło, ogrzeje krtań i pozwoli, aby łatwiej śpiewało Ci się wysokie dźwięki.


Miłego śpiewania dziewczyny!

Ps. Jak coś nie wyjdzie podczas koncertu, nagrania….zawsze można zwalić na ,,te dni”. A co! :D

września 29, 2017

Kołysanki, jakich nie znacie-o tekstach ludowych kołysanek.

Kołysanki, jakich nie znacie-o tekstach ludowych kołysanek.
zdjęcia pochodzą z forum karpackiego, zdjęcie w dolnym lewym rogu-Hans Hindelbard

Tradycja kołysanek za pewne jest tak długa, jak historia komunikacji u człowieka. Nasi przodkowie mieszkający jeszcze w jaskiniach zauważyli, iż rytmiczne i delikatne śpiewanie usypia dziecko.  Gatunek ten przypuszczalnie rozwinął się samoistnie, ponieważ człowiek chcący  utulić niemowlę do snu podświadomie zaczynał jemu śpiewać i kołysać. Ta muzyczna forma usypiania maluchów występowała i występuje w prawie każdym kręgu kulturowym : u Żydów, i u Indian. U Słowian i u ludów środkowej Afryki.
Jako, że jestem mieszkanką Polski i najbardziej czuję się związana ze Słowiańszczyzną, przeanalizuje kołysanki z tego kręgu kulturowego.

Kołysanki folklorystyczne zazwyczaj są zbudowane ze zdań złożonych i pojedynczych,  będące zazwyczaj jednoznaczne i bezpośrednie.


W Słowiańszczyźnie kołysanki pełniły formę autoterapii dla śpiewającej mamy.
(Wyobraźmy sobie, jak dawniej kobiety były uciemiężone-wychodziły za mąż w wieku szesnastu lat, rok później kołysały już przy sobie dziecko, całymi dniami pracowały na polu, ,,w przerwie" zajmowały się gotowaniem, podaniem do stołu obiadu, sprzątaniem, praniem.... no i dziećmi). Co by tu nie mówić-miały ciężko.... Śpiewanie kołysanek było dla nich swoistym oczyszczeniem emocjonalnym, protest songiem, czy po prostu miejscem, gdzie mogły w 100% wyrażać swoją osobowość i talent.

Jak wyobrażacie sobie typową kołysankę? Przepełnioną sentymentalizmem, ckliwością i dotyczącą jedynie tematyki dziecięcej?

Jak na przykład w tym tekście: 

Śpij dziecino, 
Ja cię będę kołysała.
A ty oczęta swe zmruż, 
Moja mała, zaśnij, zaśnij już ?
(kołysanka z Mazowsza)

Otóż niekoniecznie wszystkie kołysanki słowiańskie wyglądają jak powyższa.
Zapraszam Was w podróż w czasie-przeniesiemy się o 100 lat wcześniej, do pobliskich wsi, aby zapoznać się z różnymi rodzajami tych ludowych piosenek śpiewanych najmłodszym.

Groźby


Dużo słowiańskich kołysanek nie było tak wysublimowanych jak powyższa.   Kołysanki często zawierały szantaże:

Kołysze cie we dnie, kołysze cie w nocy
A ty nie chcesz usnąć i wytrzeszczasz oczy 
Jak mi sie naprzykrzy, to już wiem co zrobie
Ciebie tu zostawię, sama pójde sobie
Nie byłam w karczemce, już śtry niedziele
Pójde tam z Jasinkiem, to się rozweselę

(pisownia oryginalna- kołysanka z Mazowsza).



Ой спи дитя колишу та
як ne заснеш покину тя
покину тя під лавкою
накрию тя китайкою


Oj, śpij dziecię,
kołyszę Cię
jak Ty nie zaśniesz, porzucę Cię
porzucę Cię pod ławką
nakryję Cię kytajką (rodzaj materiału.)



(kołysanka ukraińska)


Groźby często też wiązały się z karą cielesną....


Śpij, dzieciątko, śpij,
Dam ci jabłka trzy, 
A jak jabłka nie pomogą, 
To pomoże kij. 

(kołysanka śląska)




Żale

Tak jak pisałam wyżej-dawniejsze matki były często totalnie sfrustrowane. Niektóre z nich wychodziły za mąż bardzo wcześnie-miały duszę nastolatki(chciały chodzić do karczmy na zabawy, spotykać się z przystojnymi młodzieńcami) a obowiązki i życie dorosłej kobiety. Często ich jedyną strefą dającą upust emocjonalny był śpiew…. Codzienny rytuał śpiewania kołysanek stawał się swoistym oczyszczeniem ze złych emocji, co można zauważyć w poniższych tekstach:



Haju že mi haju,
Pre tebe mi laju
Najvecej v nedzeľu,
Kec hudaci hraju.

Ušni že mi ušni,
Synu muj maľučky
Synu muj maľučky,
zvjazal ši mi ručky.

Ručky ši mi zvjazal,
By ja nerobila
nožičky poputal,
by ja nechodzila.

Gaju, mój Ty Gaju
Przez Ciebie mi urągają
Najwięcej w niedziele
Kiedy muzykanci grają

Uśnij, że mi uśnij
Synku mój maleńki
Synku mój maleńki
Rączki mi związałeś

Rączki mi związałeś
Bym ja nie robiła
Nóżeczki poplątałeś
Bym ja nie chodziła


(kołysanka słowacka)

Obelgi



Wyobrażacie sobie w dzisiejszych czasach, żeby matka bez żadnego skrępowania obrażała dziecko? Ba! Nawet mu to wyśpiewywała....! Myślę, że taką ,,madką" zainteresowałby się lokalny OPS czy Kurator. A 100 lat temu było to na porządku dziennym :


Kołys, mi sie kołys
od strony do strony
Uśnijże mi uśnij
bechu utrapiony

Oj, ziuziaj mi, ziuziaj, 
ty podły bachorze,
com ja cie nalazła,
osiwając zboże.
(Kołysanka z Mazowsza)

Przyszłość

Na wsiach brakowało rąk do pomocy-zatem ludzie wychodzili z założenia-im więcej dzieci, tym więcej pracowników na polu. Z każdym nowym człowiekiem rosła nadzieja, że będzie lżej. Często  gorzkie słowa o ciężkiej przyszłości mamy wyśpiewywały swoim nowo narodzonym maleństwom:

Oj, lulaj, lulaj
Oj lulaj, lulaj 
Maleńki sokole,
Hej, jak Ty mnie urośniesz
Pójdziesz ze mną w pole.

(kołysanka z Zamojszczyzny)

albo

Uśnij, że mi uśnij
albo mi urośnij
Spsydos, ze mi sie spsydos
w pole wołki wygnos

(kołysanka małopolska)

Słowa takie występowały na terenach całej słowiańszczyzny. Co ciekawe, w realiach śląskich, gdzie rodzice częściej pracowali przy węglu, niż na polu mamy śpiewały takie słowa:

Użnij, że mi uśnij 
Albo mi urośnij
Możesz mi się przydać,
wągle z hołdy zbirać.

Obiecanki


Który rodzic nie przekupywał nigdy swojego dziecka? Hm…? J Dawniejsze mamy miały swoje sposoby, jak szybko ululać dziecię do snu. Przekupywały maleństwa… jedzeniem! (Trzeba mieć na uwadze, że panowała bieda, więc ludzie się cieszyli z każdego jedzenia, jakie znalazło się na stołach. My współcześni nie widzimy niczego nadzwyczajnego w ziemniakach, ale dla tamtych ludzi to było ,,być albo nie być”-dlatego też takie kulinarne przekupstwa znalazły się w tekstach ludowych kołysanek.)

Lulu, no ze mi lulu
Nawazem Ci zulu
Takiego kwaśnego
Jakze uśnies s niego

(kołysanka podhalańska)



Ľuľu že mi ľuľu,
upečem ci gruľu,
a ked mi budzeš spac,
upečem ci pagač

Lulu, że mi lulu
Upiekę Ci gruli (ziemniaków)
Kiedy mi będziesz spać
Upiekę Ci pagacz (lokalne ciastko)


(Kołysanka słowacka)

Uroków odprawianie 

Mam cichą nadzieję, że współczesne matki już nie ściągają uroków ze swoich dzieci…. Chociaż chodząc na spacery wózkowe, często widzę czerwoną wstążeczkę powieszoną nad innymi wózkami…Owa wstążeczka jest tam w wiadomym celu…. Z drugiej strony można się cieszyć, że folklor słowiański przetrwał (przynajmniej w takiej zabobonnej formie).

Kiedyś wierzono, że bezsenność u dzieci nie jest spowodowana chorobą czy kolkami, a wywołują ją małe, podstępne demony (nazywane na Rzeszowszczyźnie marusiami).

Aby te czorty z kołyski dziecięcia przegnać, trzeba było im zaśpiewać:

Marysiu, umyj się,

Masz wodę na misiu (na misce),

Mów pacierz klęczący,

Nie jadaj leżący.


Miłość


Aby nie pozostać w aurze ciężkich, mrocznych i gorzkich emocji, na końcu przeczytacie tekst bardzo pozytywnej kołysanki. Matczyne serce w każdych warunkach społecznych i ekonomicznych potrafi wydobyć krztę miłości i czułości dla swojego dzieciątka.

Lulaj, lulaj, 
kołysać już Cię nie przestanę,
Lulaj, lulaj, 
nigdy się z Tobą nie rozstanę

(Kołysanka z Mazowsza)

A czy Wy znacie jakieś nietypowe kołysanki? 








Źródła:

Fischner A..: Lud polski-Podręcznik etnografii Polski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Lwów, Warszawa, Kraków, 1926, s. 176
Stefaniak B.:: Od lipowej kolebeczki do „kołyski na srebrnych nowiach” – uwagi o języku kołysanek, Uniwersytet Śląski, Katowice, s. 159-163
http://pismofolkowe.pl/artykul/katku-katku-przywroc-spanie-mojemu-dzieciatku-3987
http://www.profesor.pl/publikacja,17533,Referaty,Rola-kolysanki-w-zyciu-dziecka
http://meakultura.pl/edukatornia/mama-ma-troche-dobra-troche-zla-1812


Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger